Szukaj na tym blogu

niedziela, 19 kwietnia 2015

Burberry Brit Red (2004)


Klasyczne zapachy Burberry niezmiennie kojarzą się mi z ponadczasowym, angielskim trenczem tejże firmy. Są na wskroś brytyjskie, miłe do noszenia, utrzymane w cieplejszych klimatach i niezobowiązujące. Do tego dość przeciętne.
Ale wśród starszych zapachów tej marki znalazłam ciekawostkę.
Klasyczne Brit to flakonik ubrany w kratkę Burberry, jeden z najbardziej rozpoznawalnych wzorów materiału. Niemal wszyscy znają.
A czego możemy się spodziewać, jeśli flakon będzie w kolorze czerwonym a wzór nadal klasyczny?



Limitowana edycja Burberry Brit Red ukazała się w 2004r.
Skąd kolor czerwony? W Brit Red pojawił się rzadko spotykany składnik rodem z ogródka a jego imię jest ... rabarbar! Co za dziwna nazwa, swoją drogą. Ra-bar-bar.




I jak trudno może być sobie wyobrazić zapach rabarbaru w czymkolwiek innym oprócz ciasta drożdżowego, to jednak tu wszystko zadziałało! Jest to motywem przewodnim Brit Red od otwarcia po ostatnie akordy zapachu gdzieś już kilka cm od skóry.
Brit Red jest słodko-kwaśnym zapachem, a raczej odwróciłabym kolejność kwaśno-słodkim. I mimo, że nie lubię kwaśnych perfum, kiedy np. coś co powinno pachnieć drewnem ewoluuje w stronę kwaśnych, mokrych badyli, to w Brit Red wszystko mi się zgadza. Taki był zamysł, tak miało być.

Jest jednak cieplej niż można by się spodziewać po kwaskowatym rabarbarze, zamieszano jeszcze imbir i wanilię i drzewo sandałowe, które chcąc czy nie walczą o bardziej orientalny wydźwięk całej kompozycji. Jednak dla mnie Brit Red to mimo wszystko orzeźwiający zapach z nutą owocowej lekkości.  Zdecydowanie jest bardziej interesujący niż bezpieczny klasyk. Wibrujący rabarbar i do tego imbir podszyty wanilią.
Przyznam jednak, że motyw kratki Burberry dodaje całości uroku, jest to dla mnie synonim brytyjskiej klasy i charakteru. Mimo, że nie podążam ślepo za markami to nie pogardziłabym czymś od Burberry, ale jako że ich galanteria jest bardzo droga, to najszybciej stanę się posiadaczką perfum :-)

Póki co sponsorem dzisiejszej recenzji była odlewka perfum ze wspólnych zakupów. I jak to często bywa, pisząc ten post, sama sobie narobiłam ochoty na więcej.

Polecam przetestować mimo, że już dziś jest coraz trudniej dostępny, to nadal można je dostać w miarę rozsądnych cenach.



Rok powstania: 2004
Nos: Nathalie Gracia-Cetto

Dostępny jako woda perfumowana w pojemnościach 30,50 i 100ml.

Nuty zapachowe:
nuty serca: jaśmin, rabarbar, mandarynka
nuty głowy: czerwona róża, imbir i paczula
nuty bazy: benzoen, drzewo sandałowe i wanilia






1 komentarz:

  1. Lubię Brit Red za soczystość i słodko-kwaśną odmienność.

    OdpowiedzUsuń

Zostaw komentarz, zapraszam :)