Szukaj na tym blogu

czwartek, 22 listopada 2012

Jil Sander, Jil ( 1997)

Dziś podróż sentymentalna...
Pamiętacie?


Miałam kiedyś i ja taki flakon, piękną, dużą seteczkę, koleżance nie pasowała, ja z chęcią odkupiłam. 
JIL była wtedy jednym z dwóch czy trzech flakonów które miałam na półce, więc tym większy mam do niej sentyment.
Zapach prosty w odbiorze, bez żadnego efektu "wow, ale ilość składników i nut jednak imponująca. 
Dla mnie to przede wszystkim zapach pudrowo-słodko-drzewny - w równych proporcjach, ciekawie wyważony i żadna z nut nie wybija się na pierwszy plan.
To  taki niezobowiązujący zapach, nie dla kogoś, kto chce krzyczeć zapachem i być komplementowanym.
Bardziej widzę w nim wielbicielkę minimalizmu, która woli jakość niż ilość, mniej a lepiej.




Podróż w czasie, lat dziesięć, nie, chyba więcej niż dziesięć wstecz, widzę ten prosty flakon w matowym szkle...czuję JIL, chcę poczuć ją jeszcze raz.
Moje dawne wrażenia, to pudrowa lekka, słodka puchata kompozycja, teraz odbieram perfumy inaczej, wyraźniejsze są nuty ziołowo/drzewne.

Dziś została mi tylko oprócz wspomnień skromna miniaturka, pewnie już lekko nagryziona zębem czasu i sam zapach na pewno nie jest taki sam jak kiedyś. Lekka słodycz czekolady i owoców już nie jest do wyczucia. 


Wielka moja radość, i krótka zarazem,  miała miejsce kilka lat temu, jak dowiedziałam się, że Jil Sander wskrzesza JIL.
Nie jest to ten sam zapach, nie jest nawet podobny :(
Może kiedyś o nim napiszę.


Rok powstania: 1997 ( ale staroć)

Nos: Gilles Romey
Nuty zapachowe:
nuta głowy: lawenda, fiołek, malina, mięta, bergamotka
nuta serca: drzewo sandałowe, balsam fir, ciemna czekolada, wetiwer, cedr, kakao
nuta bazy: bób tonka, ambra, wanilia, tabaka


2 komentarze:

  1. Uwilbiam i szukam juz od kilku lat :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też uwielbiam... a jeśli szukasz - ostatnio widziałam na aukcji.

    OdpowiedzUsuń

Zostaw komentarz, zapraszam :)