Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zapachy celebrytów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zapachy celebrytów. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 czerwca 2015

Celebryckie vol. 2 Rihanna Rogue (2013)

Pisałam już kiedyś o perfumach tzw. celebrytek i bardzo dziwnym zapachu od Sarah Jessica Parker.
Dziś o Rihannie, której nie lubię a doceniam za wkład w muzykę pop.
I o perfumach, które bardzo polubiłam a do których podchodziłam z dużą rezerwą.




Po pierwsze, rzadko wącham celebryckie perfumy. I tych bym pewnie też się nie pokusiła przetestować, gdyby nie to, że przeczytałam o podobieństwie do pięknej kompozycji Bottega Venetta.

I okazał się  być to strzał w dziesiątkę!
Nie powiem, że to BV dla ubogich, bo jednak zapachy się różnią, ale przyznam, że podobieństwo jest i w moim przypadku porównując oba, zdecydowanie wolę Rogue.


Przede wszystkim -bardzo ładny, prosty flakon.
Bez przestylizowanej formy.
Ciężkie, kanciaste szkło i porządny korek bez celebryckich fikuśnych ozdobników.
Nazwa - Rogue to szelma, łajdak. Podejrzewam, że może być to nawiązanie do wizerunku Rihanny jako bad girl.  I faktycznie - to nie jest zapach dla grzecznych dziewczynek. Te pachną słodko i kwiatowo. A Rogue to nie jest zapach dla nastolatek. Nie wyobrażam sobie też, że może się tak podobać jak słodkie Reb'l, które idealnie wpasuje się w stylówkę tych młodszych fanek wokalistki.

Początek nieco kojarzy mi się z  Coco Mademoiselle, co nie jest do końca trafne, bo to jednak inna bajka. Bajka z happy endem, bo później jest już coraz bardziej pudrowo, klasycznie i dość ciężko jak na celebryckie klimaty. I niespodzianka, po chwili pojawia się piękna zamszowa skóra, która dodaje całości eleganckiego sznytu, którego po zapachy Rihanny nikt by się nie spodziewał.

Na mojej skórze najpiękniej wybija zamszowa nuta. I to mnie cieszy.  Doceniam fakt, że na mnie Rogue jest trwalszy niż Bottega Venetta.
Jedyny aspekt zdecydowanie przemawiający za Bottegą - ta pachnie naprawdę luksusowo, czuć, że to zapach niepospolity, z wysokiej półki.
W Rogue nie czuję TEJ klasy.
Mimo to - niespodzianka. Bardzo udany zapach celebrycki.

Ceny - od 90 zł za 30 ml do 105 za 125ml.
Rogue dostępny jest jako woda perfumowana w pojemnościach:
15, 30,75 i 125 ml.
Nuty głowy: kwiat cytryny  cyklamen;
nuty serca: jaśmin, róża,  śliwka i zamsz;
nuty bazy:  piżmo, nuty drzewne, żywica bursztynowa, paczula i wanilia.

niedziela, 24 sierpnia 2014

Celebryckie vol. 1 - Covet Sarah Jesicca Parker (2007)

Otwieram dziś nową serię wpisów o zapachach tzw. celebryckich.
Nie wiem ile będzie w tej serii odcinków, póki co mam w głowie tylko 3 zapachy gwiazd, które są godne uwagi, ale mam nadzieję, że będzie ich więcej. 
Generalnie zapachy celebryckie nie cieszą się dużym uznaniem wśród maniaków perfumowych, ale z drugiej strony cieszą się dużą popularnością i sprzedają się całkiem dobrze. 
Znana twarz daje olbrzymią przewagę. Swoje zapachy mają gwiazdki estrady, aktorzy, sportsmeni a także celebryci pokroju Kim Kardashian czy Dity von Teese. 
Generalnie większość perfum celebryckich jest dość wtórna, czasem bardzo mdła, przesłodzona i dość przeciętnej jakości.
Ale i wśród celebryckich zapachów są perełki i chcę je przybliżyć.
Na pierwszy ogień idzie Sarah Jessica Parker i jej Covet z 2007r.
Nie jestem obiektywna, gdyż aktorkę darzę sentymentem z uwagi na jeden z moich ulubionych seriali.
Covet to dziwadełko.
Nie jest słodki.
Nie jest świeży.
Nie jest kobiecy.

Powiedziałabym, że to ziołowy unisex.
Czy to nie zgrzyta patrząc na słodki flakonik?
Owszem, trochę dziwi ten dysonans. Zastanawiam się, czy Covet miał taki być jaki faktycznie jest, czy po prostu coś nie wyszło? 




Nie wiem czy SJP liczyła na duży sukces marketingowy tych perfum ale premiera odbyła się pod hasłem Muszę to mieć w Macy's w Nowym Yorku. Był to jej trzeci zapach, tym razem powstał we współpracy z Frank Voelkl  i z Ann Gottlieb. Miał powtórzyć sukces swoich poprzedników.

Dziś  na stronie oficjalnej linii beaty SJP  nie ma śladu po Covet, perfumy można kupić już w zasadzie tylko na portalach aukcyjnych.
Szkoda ale myślę, że Covet był za mało komercyjny jak na celebryckie perfumy.

Początek Covetu to świeżość i intensywność cytryny i geranium. Pierwsze wrażenie - nie jest to kobiecy zapach! Potem do głosu dochodzi aksamitna lawenda, która tłamsi w głębi czekoladę, której praktycznie nie czuć, ciągnie się tylko cieńką smużką delikatne kakao. Absolutnie nie mogę w Covet wyczuć żadnych kwiatów, dla mnie to zapach tria zioła - cytryna - lawenda. Przy czym nie można tych perfum porównać do świeżaka czy typowego cytrusowego zapachu z uwagi na lawendę.
Bardzo wyważona drzewna baza, która dopiero po dłuższym czasie delikatnie się pojawia ale i tak jest cały czas zdominowana przez trio z pierwszych nut.
Bliskoskórny ale dość trwały.
Podsumowując- dziwny to zapach, troszkę męski w odbiorze.
Nie jest ładny, ale całkiem ciekawy.
Chciałam go  poznać. Jest to zupełnie inna propozycja niż wszystkie inne perfumy gwiazdek. 









Covet dostępny był w pojemnościach 30,50 i 100ml.
Rok powstania: 2007r.
Nos: Frank Voelkl  i z Ann Gottlieb
Nuty zapachowe:
nuty głowy: lawenda, liście pelargonii, gorzka czekolada, sycylijska cytryna
nuty serca: wiciokrzew, magnolia, lilia
nuty bazy: ambra, piżmo, drzewo kaszmirowe, wetiwer, drzewo teakowe