Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 26 października 2015

Joop! Nuit d'Ete (1990)

Powracam  z kolejną sentymentalną recenzją.
Nie wiem, czy jeszcze ktoś pamięta ten zapach?
Dziś  przedstawiam Joop! Nuit d'Ete czyli letnią noc z 1990r.





Perfumy nie są już w produkcji od dawna, obstawiam, że przynajmniej od kilkunastu lat.
Na szczęście jest jeszcze możliwość zakupienia ich na Ebayu, miniaturki są stosunkowo tanie, natomiast ceny pełnowymiarowych flakonów szybują w górę osiągając już kosmiczny poziom.

Gdybym miała gwarancję, że zapach jest niezmieniony, to może bym powalczyła o nie ale niestety Nuit d'Ete ma już swoje lata. Tak więc zaryzykowałam tylko miniaturę.

Początek Nuit jest zmieniony, ostrzejszy i lekko tłustawy. Niestety, ale z tym się liczyłam, mój flakonik kilkanaście lat temu też zmienił zapach, na szczęście zmiana ta nie poszła w kierunku maggi.

W każdym razie, wybaczcie, że piszę tę notkę mając w ręku starą, używaną miniaturę z lekko nadpsutymi  początkowymi nutami. Nic innego nie mam już do dyspozycji.

Ale wierzcie mi, Joop Nuit d'Ete ma moc i ponadprzeciętną trwałość.
To jest ten zapach, który zaaplikowany delikatnie na nadgarstku uderza po nosie każdą osobę, która wejdzie do pomieszczenia, a przy całej swojej mocy zachowuje nadal zmysłowy charakter.

Uważam, że niezwykle trafna jest nazwa. Nuit d'Ete pachnie erotyzmem, słodyczą, niemal i gorącą temperaturą.
Najpiękniej rozkwita po zmroku i bez wątpienia, najlepiej pachnie na rozgrzanej słońcem skórze.

Letnia noc jest słodka naturalną słodyczą, bez zgrzytających słodkości, jest zmysłowa dusznymi kwiatami, z których jest umiejętnie dobrano najmniej stricte kwiatową a najbardziej odurzającą ich cząstkę.  Ostatnio testuję dużo starszych zapachów i niestety większość z nich, choć piękna i ponadczasowa to nie pachnie sensualnie, raczej są to wyrafinowane zapachy, trzymające na dystans, lub babciowe klimaty, zmuszające do utrzymania jeszcze większego dystansu.

Do osoby noszącej Nuit d'Ete chce się podejść i zanurzyć w tym pachnących obłoczku.
Niemiecka wersja orientu lat 90-tych.
Baza puchata słodka i kaszmirowa.

Chciałabym, aby ten zapach wrócił kiedyś do produkcji... ale czy byłby to hit?
Na deser zdjęcia z kampanii reklamowej, prawda, że jest gorąco?


 


Przetestowałam najnowszą wersję Code  - Armani Code Satin. To zapach w podobnym stylu ale jednak dużo uboższy i słabszy, bardziej chemiczny. Ale niemniej polecam przetestować, gdyż dostępność Nuit d'Ete jest już bardzo ograniczona.

Nuit d'Ete dostępny był jako woda toaletowa w pojemnościach 30i 50ml, miniatury 5ml oraz czyste perfumy o pojemności 7,5ml.
Czyste perfumy oferowane były w takim pięknym kartoniku.



Rok powstania: 1990
Nos: brak danych
Nuty zapachowe:
nuty głowy: estragon, nuty owocowe, bergamotka, brazylijskie drzewo różane, cytryna
nuty serca: miód, kwiaty goździka, korzeń irysa, jaśmin, heliotrop, ylang-ylang, konwalia
nuty bazy: bób tonka, żywica bursztynowa, paczula, piżmo, wanilia, wetiwer i mirra

Bardzo bogaty zapach... a mała miniatura dosłownie przeniosła mnie w czasie.

7 komentarzy:

  1. Wreszcie trafiłam na blog kogoś, kogo gust zbliżony jest do mojego... :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, również mnie to cieszy, że jest więcej osób, które tęsknią za zapachami vintage. Widzę, że Ty gustujesz w jeszcze starszych pachnidłach :)

      Usuń
    2. Autorko mam jeszcze takie jedno pytanie, skąd bierzesz te kosmetyki, dostajesz od firm w ramach sponsorowania? Opłaca się takie blogowanie?

      Usuń
    3. Sama kupuję... jeśli kiedykolwiek pojawi się tu tekst sponsorowany to na pewno będzie taka adnotacja :-)

      Usuń
  2. Podoba mi się blog, widzę że jest tu mnóstwo kosmetyków, raj dla mnie. :D dzięki za dobrą robotę, widać że autorka ma pasję i to szanuję!

    OdpowiedzUsuń
  3. Witajcie, Mam tego Joop-a,pieknych wspomnien czas...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, wspaniale że masz te perfumy. Jeśli pełnowymiarowe to szczerze zazdroszczę bo to prawdziwa perełka...

      Usuń

Zostaw komentarz, zapraszam :)